Nie wierzę w ten rozejm; ale chciałabym wierzyć, że się mylę. Że będzie tam dobrze.
Cóż stąd, żeśmy byli po tej stronie Raju!
Ta wiedza pociechy zbyt wiele nie daje.
Ostatnia linijka wiersza R. Brooke'a "Tiare Tahiti". Nie wiem, czy dobrze ją interpretuję, ale myślę, że Rajem jest młodość. U nas jest pokój - zwykłe, nudne, codzienne życie; pokój - jedna z najbardziej przeoczanych i niedocenianych przez ludzi rzeczy. Nieobecność czołgów, budynki w całości, niespalone drzewa. Najchętniej wyłączyłabym telewizor, żeby nie widzieć i nie słyszeć tego, co dzieje się na Ukrainie.
- To nie jest nasza walka.
- To jest nasza walka. I nie zakończy się ona tutaj. Z każdym zwycięstwem zło staje się coraz silniejsze. Jeśli twój ojciec chce to rozegrać na swój sposób, nic nie możemy na to poradzić. Schowamy się za naszymi murami, będziemy żyli naszym życiem z dala od świata i pozwolimy by ciemność przybyła. Czy nie jesteśmy częścią tego świata? Powiedz mi, przyjacielu, kiedy pozwoliliśmy na to, aby zło stało się silniejsze od nas?
Słyszę i widzę część tego wszystkiego, a mózg bombarduje mnie mottem z "Po tej stronie raju", dialogiem z filmowego "Hobbita", strzępkami artykułów z "Polityki", dotyczącymi bierności sił międzynarodowych w konflikcie jugosłowiańskim. Wszyscy przegrali - napisał jeden z autorów w komentarzu do bilansu zakończonych działań wojennych. ONZ, NATO, mocarstwa. Z drugiej strony, tamta wojna miała inny charakter: to była rzecz nie do rozwiązania (przynajmniej znanymi Zachodowi, w miarę cywilizowanymi, metodami. Sposoby praktykowane na Bałkanach - zawarte w tytułach takich jak "Bój ostateczny" czy "Rzeźnia" - były dla międzynarodowych obserwatorów i dowódców niczym powrót do przeszłości). Dlatego może stąd ta opieszałość, ciągłe "wyrażanie ubolewania" i "potępianie" a brak jakichkolwiek realnych działań.
My sweet summer child... Gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Tak było, jest i będzie, czyli jednak istnieje jakiś konstant w świecie.
Nie, nie jestem zdziwiona. Tylko po prostu jest mi głupio. To tak, jakby na Waszym piętrze jeden sąsiad wszedł do drugiego i oświadczył, że przyłącza do swojego mieszkania jego przedpokój. A Wy byście w milczeniu obserwowali wszystko przez otwarte drzwi. Nie jestem Angelą, mogę co najwyżej wysłać sms-a jak będzie jakaś akcja (choć nie wierzę w taką pomoc), ale mimo wszystko - jest mi głupio.
I chcę też rozumieć politykę wielkich tego świata - rozmawiać tak, by nie drażnić Putina. Niechże ta Ukraina już odpuści i będzie spokój. To, niekoniecznie sprawiedliwe, ale mądre rozwiązanie. Silniejszemu należy ustąpić. W dzisiejszych czasach konflikt może rozpocząć się i zakończyć jednego dnia, od jednego kliknięcia. Naciśnięcia odpowiedniego guzika. Inną sprawą jest to, na ile miałby on być medialny. Co za pytanie - na tyle, na ile się da. Wiadomo, "Taniec z karabinami" nie mógłby trwać tylko jednej serwis informacyjny.
Swego czasu, ludzie otagowani na dolnym pasku ekranu jako "eksperci" oraz dziennikarze byli zdziwieni danymi z ankiety, z których wynikało, że Polacy niezbyt chętnie stanęliby w obronie Ukrainy w ewentualnym konflikcie zbrojnym. Ja byłam zdziwiona, że oni są zdziwieni (poza tym, przecież nie oni zostaliby posłani na front. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, prawda ludzie prasy oraz eksperci?) - urodziłam się w Polsce, co więc innego jak nie wojna może zajmować najwyższe piętro mojego strachu? Oczywiście, oprócz lęku poza wszelkimi kategoriami - obawą o tych, których kocham.
"Za wolność Waszą i Naszą"? Wybacz, Ukraino, wybacz Tauriel. Nie dziś i nie jutro.
Sen cenię, głazem być jest lepszym losem.
Póki zło z hańbą na świecie się panoszą,
Nie widzieć, nie czuć jest dla mnie rozkoszą.
Przeto mnie nie budź. Cyt! Mów cichym głosem.
Michale Aniele, jestem po tej stronie Raju. Ale szept nie zabierze wiedzy, nie przyniesie mi pociechy. Nie ma - i to jest kara za bierną postawę.