...gdy dzień się kończy, a noc jeszcze nie zaczyna. Magiczna godzina 18:00, właściwie 17:57. Dzień rozpuszcza się w zawiesinie, zapowiedzi wieczoru, czas natomiast w zachodzącym słońcu. Niebo ma barwę herbacianych róż; a może to raczej herbata z płatkami róż, bo u góry właśnie taki jest kolor. W takim razie powietrze to woda, a słońce to opadająca torebka z liśćmi. Wiatr jest łyżeczką, która chce maksymalnie wycisnąć esencję. Herbaciana krew osuwa się po szklance szyby, przełazi przez kwarc, napotyka lustro i w odpowiedzi daje zapach. Trójkolorowy. Przysiadł na żerdzi torebki i krzesła i za chwilę odleci w niewidocznośćA tak to wygląda gdzieś na świecie, dokładnie w NY. "Pocałowane przez słońce":
![]() |
| źródło: beetsized.tumblr.com |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz